Abp Galbas: aby dotrzeć do nieba, nie trzeba prężyć duchowych muskułów
W homilii abp Galbas przypomniał naukę Kościoła, że niebo jest celem naszego życia.
- Chociaż myśląc o rzeczach ostatecznych, wymieniamy aż cztery: śmierć, sąd, piekło lub niebo, to ostatecznymi z ostatecznych są tylko te dwa ostatnie: alternatywnie albo piekło, albo niebo - zaznaczył.
Wyjaśnił, że uroczystość Wszystkich Świętych to „dzień poświęcony niebu, dzień wielkiej szczęśliwości, jeden z najbardziej radosnych dni w całym roku liturgicznym”.
Jak podkreślił, mieszkańców nieba jest bardzo wielu. Nieliczni z nich zostali uroczyście ogłoszonymi świętymi lub błogosławionymi, innych Kościół nie ogłosił oficjalnie świętymi, ale jesteśmy przekonani o ich świętości.
- Przeczuwamy też, że wciąż żyją, więcej: jesteśmy tego pewni, bo kiedy ich wspominamy, kiedy stajemy nad ich grobami, mamy z nimi kontakt - mówił abp Galbas.
Według hierarchy, kiedy Kościół mówi o niebie, nigdy nie mówi o miejscu.
- Owszem, gdy myślimy o niebie, wyobrażamy sobie, że jest to piękny stan, pełen światła, pokoju, szczęścia. Stan, w którym nie ma cierpienia, łez, chorób ani śmierci - zaznaczył.
Dodał, że kiedy Kościół mówi o niebie, mówi o relacjach. - Niebo to nie coś, co otrzymamy, to przede wszystkim Ktoś, kogo zobaczymy - wyjaśnił.
Przypomniał naukę Katechizmu Kościoła Katolickiego, w którym czytamy, że niebo „to doskonałe życie z Trójcą Świętą, to komunia życia i miłości z Nią, z Dziewicą Maryją, aniołami i wszystkimi świętymi”.
Jak zastrzegł, w niebie człowiek zobaczy Boga bezpośrednio, nie przez znaki, obrazy czy pośredników.
- Niebo nie jest nieskończonym przedłużeniem ziemskiej egzystencji. Jest wejściem w zupełnie nową jakość życia (...). Wszystkie nasze pragnienia pokoju, jakie nosimy w sobie, zaspokoi dopiero niebo - stwierdził.
Zdaniem abp. Galbasa, nie chodzi więc jedynie o to, że w niebie będziemy mieli wszystko, czego zapragniemy, lecz o to, że „zobaczymy Tego, którego – często nawet o tym nie wiedząc – pragnęliśmy przez całe życie”.
Metropolita warszawski podkreślił, że gdy już w niebie zobaczymy Boga, to odnajdziemy całą prawdę o sobie.
- Zrozumiemy, kim naprawdę jesteśmy, dlaczego zostaliśmy stworzeni, jak wielką miłością byliśmy kochani przez Boga, nawet wtedy, gdy sami nie potrafiliśmy tej miłości rozpoznać - zaznaczył.
Według hierarchy, niebo nie oznacza utraty naszej osobowości. Jak wyjaśnił, w niebie nie staniemy się anonimową częścią jakiejś bezosobowej całości, lecz każdy pozostanie sobą, ale „sobą przemienionym, oczyszczonym, doprowadzonym do pełni”.
- Jakże niezwykła obietnica i jaki piękny obraz czułości Boga. Bóg nie jest obojętny na nasze cierpienie, zna każdą łzę, każdą krzywdę, każdą samotność, zna cierpienie, którego nikt nie zauważył. W niebie te łzy otrze; nie będzie już cierpienia, ponieważ wszystko zostanie ogarnięte i przemienione przez miłość Boga - mówił.
Zdaniem abp. Galbasa, niebo nie jest samotnym szczęściem, nie jest też przeznaczone dla jednej narodowości, jednej kultury, jednego języka, lecz „jest otwarte dla ludzi wszystkich narodów”.
- Nie ma już podziałów, które tak boleśnie znaczą naszą ziemską historię. Nie ma nienawiści, przemocy, pogardy, rywalizacji o pierwszeństwo. Jest jedynie miłość. Jest jedność w miłości - zastrzegł.
Dodał, że dzisiejsze święto jest po to, abyśmy skomunikowali się duchowo z tymi, którzy są w niebie - ze świętymi patronami, ale też ze „świętymi z sąsiedztwa” - z mamą, babcią, żoną, ojcem, mężem, dzieckiem, z przyjaciółką i kumplem z pracy - z „tymi, którzy przeszli już przez drzwi śmierci”.
- Dzisiejsze święto jest też po to, byśmy się bardziej zdyscyplinowali w naszej wędrówce do nieba, w wędrówce codziennej. Bo do nieba nie idzie się przez cudowność, lecz przez codzienność - stwierdził abp Galbas.
Dodał, że „aby dotrzeć do nieba, nie musimy prężyć duchowych muskułów (...), wystarczy podłączyć się i podłączać każdego dnia do Chrystusa”.
- Niebo jest darem Chrystusa. Nie zdobywamy go własną doskonałością, zostajemy zbawieni przez jego miłość i łaskę - mówił.
Po mszy metropolita warszawski przewodniczył procesji z modlitwami za zmarłych na Cmentarzu Powązkowskim. (PAP)
iżu/ drag/
Polska, Warszawa




